Zaznacz stronę

  http://deluxe.trojmiasto.pl/Kate-Grace-Collection-luksus-musi-byc-wygodny-n74081.html

Nazwa marki Kate & Grace Collection nawiązuje do imion tworzących ją projektantek - Kasi (z prawej) i Grażyny (z lewej).

                        fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Nazwa marki Kate & Grace Collection nawiązuje do imion tworzących ją projektantek – Kasi (z prawej) i Grażyny (z lewej).

Projektują torebki, sukienki, płaszcze i akcesoria z fantazyjnych włoskich skór. Ich kolekcje są kobiece, eleganckie i niezwykle szykowne. Duet tworzą nie tylko zawodowo, ale również prywatnie. Mowa o Katarzynie Ditrich-Paturalskiej i Grażynie Paturalskiej, które kryją się za trójmiejską marką Kate & Grace Collection.

Jak to możliwe, że synowa i teściowa kreują wspólnie biznes? Zaprzeczacie wszystkim stereotypom!
Grażyna Paturalska: Tak, wiemy i bardzo to lubimy. Bawią nas te pytania z wykrzyknikiem. Moje znajome są pełne podziwu i sympatii dla Kasi, zachwycają się jej umiejętnościami i osobowością… No i oczywiście tym, że świetnie się rozumiemy i umiemy razem pracować.
Katarzyna Ditrich-Paturalska: Moje koleżanki uwielbiają i zazdroszczą mi takiej teściowej. Jest dla nich z jednej strony wielkim autorytetem, a z drugiej – życzliwą przyjaciółką.
GP: Myślę, że faktycznie jesteśmy zaprzeczeniem utartych od wieków stereotypów, że synowa i teściowa to dwa przeciwne bieguny. My wiemy, że wcale nie musi tak być, co więcej – może być nie tylko miło i rodzinnie, ale też ciekawie i rozwojowo. Poza tym mamy to niebywałe szczęście, że połączyła nas wspólna pasja do mody. Kasia jest projektantką po ASP w Gdańsku i Łodzi, a ja projektowałam swoje ubrania odkąd tylko sięgam pamięcią i zawsze ubierałam całą naszą rodzinę. Wspólnie projektujemy tylko takie ubrania, które nam obu się podobają i które same chcemy nosić.
Włoskie skóry oferują bogactwo faktur i kolorów, które nawet klasycznym fasonom nadają niepowtarzalnej formy.

                          fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Włoskie skóry oferują bogactwo faktur i kolorów, które nawet klasycznym fasonom nadają niepowtarzalnej formy.

Każda rzecz spod szyldu marki jest inna - dwa takie same płaszcze czy dwie identyczne sukienki nie istnieją.

                        fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Każda rzecz spod szyldu marki jest inna – dwa takie same płaszcze czy dwie identyczne sukienki nie istnieją.

Kate & Grace Collecion powstało dzięki połączeniu dwóch silnych osobowości. Na zdjęciu: projektantki podczas pracy.

                         fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Kate & Grace Collecion powstało dzięki połączeniu dwóch silnych osobowości. Na zdjęciu: projektantki podczas pracy.

Przed waszym atelier nie ma szyldu, nie macie sklepu online, a mimo wszystko ubrania i torebki z kolekcji Kate & Grace nosi coraz więcej mieszkanek Trójmiasta (i nie tylko). Skąd się o was dowiadują?

 

GP: Rzeczywiście! I nie mamy też własnego sklepu. Wolimy inwestować w piękne skóry i akcesoria, a nie w wysokie koszty utrzymania sklepu, które rzutowałyby na ceny naszych wyrobów. Jednak wiemy, że nasze atelier ma zbyt mały zasięg, aby należycie promować markę, która powstała zaledwie półtora roku temu. Dlatego postawiłyśmy na prestiżowe i eleganckie sklepy, do których dostarczamy naszą kolekcję. Można ją znaleźć w Zakopanem na „uliczce mody” (Fashion Street), w Warszawie na Nowym Świecie oraz w Gdyni na Świętojańskiej. A tu, na miejscu, z czego bardzo się cieszymy, zaczęła działać tzw. poczta pantoflowa naszych znajomych i ich znajomych, które sobie nas wzajemnie polecają. 
Co można kupić na miejscu w atelier? Co dokładnie tworzycie?

 

KDP: Kupić można praktycznie wszystko, co się da tylko stworzyć z miękkiej i pięknej skóry: są to sukienki, spódnice, spodnie, marynarki, bluzki, kurtki, płaszcze, nawet z futerkiem i takie same kamizelki. No i oczywiście torebki – małe, średnie, duże… a każda z nich jest inna, indywidualna.  Każda ma piękne i bogate wnętrze – tak, jak natura kobieca.
Za każdym razem, kiedy je odbieramy, mamy ochotę wszystkie zostawić dla siebie, ale potem głos rozsądku każe nam sfotografować i pokazać te małe dzieła sztuki na naszej stronie internetowej, gdzie oglądają, a potem kupują  je w naszym atelier, klientki. 
Co było pierwsze – torebka czy sukienka?
KDP: Pierwsza była torebka, a właściwie kilka torebek naszych prywatnych, które wszędzie nosiłyśmy. Test wypadł wspaniale – bardzo się wszystkim podobały i pewnie dlatego stało się to dla nas inspiracją do działań biznesowych. Tak samo było z sukienkami. Kiedy założyłyśmy nasze własne – bajecznie kolorowe, miękkie i kobiece, niemal wszystkie napotkane panie chciały je mieć, najlepiej takie same, jak nasze. Z tym było trudniej, bo dbając o indywidualizm, staramy się, aby każda zaprojektowana przez nas rzecz czymś się różniła od innych.
Czemu skóry naturalne, a nie eko? Nie boicie się krytyki ze strony organizacji walczących o prawa zwierząt?
GP: Zupełnie się tego nie boimy. Co więcej, uważamy, że w promowaniu eko jest dużo przesady, a nawet hipokryzji. Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która nie nosiłaby butów, czy portfela z naturalnej skóry i nigdy nie zjadła kanapki z szynką lub kotleta. Używamy skór naturalnych ze zwierząt hodowlanych (nie stosujemy skór z dzikich zwierząt), nie godzi to więc w żadne ustanowione prawa zwierząt.
Odkąd  istnieje cywilizowany świat, zawsze istniały na nim zwierzęta hodowlane, które nie tylko „dostarczają” skór, ale i też pożywienia. Poza tym bardzo często w tych dyskusjach zapominamy o tym, że coraz więcej jest alergików, uczulonych na wszystkie syntetyki i chemię. Dla nich naturalne surowce, a wśród nich skóra, mają zbawienne działanie dla ciała. 
Gdzie kupujecie skóry, z których powstają kolejne kolekcje?
KDP: Skóry i akcesoria do torebek sprowadzamy z Włoch. Próbowałyśmy szukać alternatywnych rozwiązań w zastosowaniu polskich produktów,  ale niestety, ich jakość odbiega od włoskich, więc nie zdecydowałyśmy się na nie.

fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Zanim powstała kolekcja ubrań, projektantki stworzyły autorskie torebki na własny użytek. Pozytywna reakcja otoczenia zainspirowała je do dalszych działań.

 Kim jest statystyczna klientka waszego atelier?
GP: Nasza kolekcja dedykowana jest wszystkim kobietom – bez względu na ich wiek i sylwetkę, które cenią sobie nie tylko elegancję z odrobiną luksusu i indywidualizmu, ale też i komfort połączony z wygodą użytkowania. To niezwykle ważne dla każdej kobiety, bez względu na to, co konkretnie lubi. Jak mawiała Coco Chanel, rzeczy luksusowe muszą być wygodne. Jeśli takie nie są, nie są luksusowe!
Wasze ubrania można określić mianem klasycznych. Boicie się ekstrawagancji?
KDP: Przeciwnie! Uwielbiamy ekstrawagancję, czego najdobitniejszym dowodem jest moja kolekcja dyplomowa wykonana ze skór, gdzie spodnie zamieniają się w torby. Kolekcja ta przyniosła mi w ubiegłym roku nagrodę główną Furli „Dla najbardziej innowacyjnej kolekcji akcesoriów pod względem funkcjonalności, estetyki i eksperymentów z tkaniną” w Światowym Konkursie Mody w Grado k/Wenecji. Ale ekstrawagancja jest, jak sama nazwa wskazuje, dla wybranych, tych, którzy ją lubią i dobrze się w niej czują, a więc – na indywidualne zamówienia, które z dużą przyjemnością realizujemy.
GP: A w naszej standardowej kolekcji – tej widocznej na wieszaku przeważa klasyka, ponieważ kocha ją większość kobiet – jest minimalistyczna i nieprzemijająco elegancka w każdym wieku, taka jak skóra w swojej istocie. Zwłaszcza tak piękna i miękka skóra. Taki materiał nie wymaga dodatkowych „upiększeń i falbanek”, jest treścią samą w sobie.
Jak marka Kate & Grace Collection będzie wyglądać za 5 lat?
GP: Ależ milowy skok w przyszłość! Zważywszy, że nasza marka istnieje 3 razy krócej. Pewna jestem, że Kate & Grace Collection zachowa swój indywidualny charakter. I nawet jeśli dzisiaj nie wiem, jak dokładnie będzie wyglądać, bo to zależy od wielu czynników, które podyktuje rynek, to jednego jestem pewna – że będzie piękna, pełna kobiecego wdzięku i seksapilu, niczym hymn kobiecości. Podstawowe priorytety na pewno się nie zmienią, podobnie jak nasze firmowe motto „skóra, w której żyję”.
Portal regionalny trojmiasto.pl

autor Aleksandra Sobocińska                                

                a.sobocinska@trojmiasto.pl

Dziękujemy za miłe spotkanie dziennikarce Aleksandrze Sobocińskiej, a za piękne zdjęcia – Agnieszce Potockiej.